poniedziałek, 1 grudnia 2008

Centrum handlowo-rozrywkowe.

Mamo błagam Cię kup cokolwiek, zaraz zwariuję...

Nie nadaję się na towarzysza zakupów.
Shoppingowi od dzisiaj mówimy NIE.
Z okazji urodzin zabraliśmy z Tomkiem moją mamę do największego centrum handlowego w okolicy. Miała sobie sama wybrać prezent (w porywach do liczby mnogiej).
Przeżyłam totalne zdziwienie, że mamie nie podoba się nic w Reporterze, Orsay-u,Housie czy nawet w Reserved. Tomek dziwił się mniej, ewidentnie wraz z mą mamą połączyli siły w celu przekonania mnie, że tradycyjna, nie najmłodsza mama nie będzie nosiła bluzy w żółte paski lub płaszczyka z elementami moro.
Po prawie dwóch godzinach łażenia z wielkim bólem serca musiałam rzec,
ok POMYLIŁAM SIĘ, MACIE RACJĘ (do teraz czuję z tego powodu jakiś nieokreślony ból).
Pozostała nam ta druga część sklepów.
Szybko jednak sobie przypomniałam dlaczego do nich nie zaglądam.

Ja:
W jakiej cenie ta marynarka?
Pani Wyrafinowana Ekspedientka:
Jest przeceniona na 940zł.
Mama:
Spojrzenie jakby Pani Wyrafinowana Ekspedientka uciekła z ośrodka psychiatrycznego.
Tomek:
Mówiłem, Gerry Weber to nie jest dobry pomysł.

Dosyć szybko więc znudziło sie nam oglądanie kawałków szmatki za tysiąc pln-ów, których najatrakcyjniejszą częścią była metka.

Poszliśmy na kawę, obmyślaliśmy plan. Mama głośno obrażała pomysły Gino Rossi, Benettonów i innych Kruków. Ja walczyłam z telefonami z pracy. Tomek się śmiał:)
Po odbębnieniu "centrowej kawy", która w naszym grafiku jest i zawsze będzie, poszliśmy zwiedzać dalsze części tego obiektu "rozrywki".
Sekundy, minuty, godziny. Zmieniały się szyldy, ekspedientki, ceny i muzyka.
Czym dalej tym miałam silniejsze wrażenie, że te ciuchy są wszystkie takie same.
W końcu, W KOŃCU, znaleźliśmy sklep w którym była bluzka, która się mamie, tutaj cytat, "no mogłaby być", podobała.
Kosztowała jakąś normalną w miarę sumę. Spakowaliśmy i wialiśmy gdzie pieprz rośnie.
Jaka nastąpiła ulga gdy Tomek odpalił samochód, jedzmy stąd, szybko, jak najdalej!
Dotarliśmy do domu, po wypakowaniu się z samochodu, podsumowaniu zakupów.
1- bluzka prawie, że fajna dla mamy
2- płacz Tomka za (faktycznie rewelacyjnymi) trampkami z conversa, które były w każdym rozmiarze poza jego własnym.
3- pudełko ziarna dla królika.

Tomek pojechał do siebie. Mama odwróciła się i mówi.
- Chodźmy zobaczyć do sklepu pani Ani.( imię przypadkowe, za Boga nie pamiętam)
Z bólem serca się zgodziłam. I wiecie co?
Mama kupiła tam w 15 minut kilka naprawdę fajnych rzeczy. Nie mogłam uwierzyć w to co się dzieje, ubranka o połowę tańsze, zdecydowanie lepiej jej leżały.
Jakaś niemiecka ponoć znana, solidna firma. Podsumowując, straciliśmy jakieś 5-6 godzin na łażenie po trendy molochu jak u Pani Ani mogliśmy sprawę załatwić w pół godziny.
Niech mi ktoś teraz wytłumaczy takie zdanie,
"Uwielbiamy rodzinne niedziele spędzać centrach handlowych"- 60% polaków.

???????????????????????????????????????????????????????????????????????

A Marysia o tym tak....

30 komentarzy:

DaroSpitteler pisze...

hmm ja u siebie w Galerii Copernikus byłem tylko raz XD szukać pracy i dupa xD za przeproszeniem nie oddzwonili w żadnym miejscu gdzie moje CV tam poszło XD
czyli tak z 2 h zmarnowane :D

ale od jutra tak 20 dni praktyki za free od 10 do 18 xD
1 dzień : Jak się używa miotły do sprzątania :D

AnetKA pisze...

Nie masz niecierpliwości coś :)

Og pisze...

Ja z kolei cierpię na syndrom Ikei.
Polega to na tym że nigdy nie udaje mi się kupić tam tego po co pojadę. Wracam ze stertą brzęczącego badziewia typu noże, nożyczki, łyżka do lodów... A to czego naprawdę mi trzeba, kupuję w zupełnie innym miejscu ;P

Linka pisze...

heh. To chyba ogólnie syndrom wszelkiego rodzaju marketów.

Linka pisze...

Anetko, no nie mam ;/

Magdalena pisze...

Marysia jest dobra na wszystko :-)
Nienawidzę naszego centrum handlowego. Pomijając to, czego doświadczyła Linka, dodam jeszcze, że mam zawsze wrażenie, że dla 4/5 sprzedawczyń większość kupujących jest za brzydka/stara/gruba/biedna, niepotrzebne dodać.
Brrrrr.

Linka pisze...

Magda, dokładnie !

AGNIESZKA Allstar pisze...

znam jedna osobe , ktora nie chodzi po sklepach , ani po centrach handlowych ... Wszystko ale naprawde wszystko co naklada na tylek jest z internetu ,ostatnio zaczela sie tez zywic w internecie to juz bylo na maxa szokiem dla mnie :O a mowili ze ja jestem dziwna z tym internetem :))

Og pisze...

Nie wiem czy to normalne ale po 2-3 godzinach spędzonych w markecie, jestem bardziej zmęczony niż po 12 godzinach w pracy.
No chyba że jestem w markecie sam. Z tym że wtedy wystarczy mi pół godziny ^^

AGNIESZKA Allstar pisze...

chyba kazdy z nas po godzinie biegania za jakas fajna bluzka jestesmy padnieci jak konie po westernie :)) u nas to wina tych wszystkjich przebieralni , ktore sa tak nagrzewane , ze dotaje sie szalu przy trzeciej przymierzanej rzeczy , do tego dochodze te wszystkie kosmiczne numeracje ...jednym slowem chyba nikt nie lubi tak do konca chodzic na zakupy :((

Linka pisze...

No właśnie. Mama wczoraj powiedziała o tym gorącu w przebieralniach.

Og pisze...

Wy jakieś dziwne jesteście.
Statystyczna kobieta dla zakupów zniesie wszystko ;P

Anemysk Karu pisze...

A ja mam nudna historie do opowiedzenia. Poszlam w piatkowy wieczor na ZAKUPY. Poszukiwalam Skinny Jeans, prosta rzecz. Mialam liste 5 sklepow, w ktorych podobno zawsze moje kolezanki chwalily wyroby spodniowe. Nauczona doswiadczeniem bralam spodnie w rozmiarze 10 jak i 12 tak na wszeli wypadek jakby numeracja byla nietypowa. Powiedzmy, ze w jednym sklepie w oko wpadly mi 3 rozne fasony to razem 6 do przymierzenia. Ciasna przymierzalnia, laseczki pilnujace zeby sie wnosilo maxymalnie od 3 do 6 rzeczy... Po 4 sklepie wpadlam w jakis amok, bo nic absolutnie nic na mnie nie pasowalo a kazda kolejna kurtyna w przymierzalni napawala mnie obrzydzeniem. I tu zaobserwowalam u sieie dziwna rzecz. Tak sie zaparlam na to, ze musze sobie kupic cos tego wieczoru, ze wpadlam w jakis Trans i olalam jeansy. Nie moglam juz patrzec na przymiezalnie. Wpadlam do Zary i H&M... chwycilam w reke ulubione fasony jakis koszulek i sweterkow i polecialam do kasy... przymierzylam w domu, pasowaly! Tamtego dania na zawsze znienawidzilam przymierzalnie.

AGNIESZKA Allstar pisze...

kobiece zakupy , to nie tylko zakupy , kochamy zakupy typu podam przyklad :))) Pani A i pani G , idziemy na zakupy :)) nie koniecznie , ze cos chcemy ale chodzenie po sklepach i obrabianie tylkow kazdej plastikowej panienki to poprostu rozkosz. Do tego kawa w kawiarni, ot tak aby obgadac jakiegos panicza :) Nastepny sklep moze jakis dodatek , do kreacji ktorej i tak juz nie wlozymy :9 potem popoludniowy obiadek bicie trafika i ogolna beka z glupiego kelnera gdy patrzy jak dotykamy sie dlonmi :PPp Winko i puste siateczki z odbrobina dodatkow i rozesmiane mordki :))) To sa boskie zakupy :))) ale niech przyjdzie dzien , ze trzeba kupic nowe portki , badz kurtke na zime grrrr po polgodzinie Pani A i Pani G juz sa wykrecone , klotnia na temat nietolerancji kolezanki , w wyborze koloru , fasonu itp :)))

Og pisze...

Dziwny jest ten świat ^^
Człowiek bardzo by chciał nie podpadać pod kolejny stereotyp ale...
No ale załóżmy że w środku *cenzura* zakupów, trafię do działu RTV, ew. czegoś ze sprzętem teleinformatycznym.
Zmęczenie nagle gdzieś znika a ja jak debil będę dziesiątki razy przechadzał się tam i z powrotem wzdłuż ściany z telewizorami ^^

AGNIESZKA Allstar pisze...

tak , to sie rozumie drogi Panie O... bo coz moze byc latwiejszego dla was mezczyzn :)) jak nie swiadomosc ze z takimi madrymi przyzadami dajecie sobie rade :)) a delikatna kobieta jest dla was czesto zagrozeniem hahaha Jasne ze lepiej i szybciej okielznac nowa technologie plasmowego tv ,ustawic odpowiednio kino domowe , niz kobiete z naglosnieniem stereo:PPP

drugiezyciemad pisze...

Zwłaszcza, że spora grupa kobiet ma zepsute potencjometry i nie przechodzą w stan stand by...

AGNIESZKA Allstar pisze...

hahah tak wlasnie :))) swita prawda slonce hahah

Og pisze...

Droga Madelaine :)
Jak sama napisałaś, w przypadku kobiet chodzi tylko o pewną, może nawet dosyć liczną grupę i jest to zaledwie kwestia zepsutego (potencjo)metra.
Ale jeśli chodzi o panów to "problem" ów dotyczy całej męskiej populacji.
I jest uwarunkowany genetycznie :)))

AGNIESZKA Allstar pisze...

nie do konca , znam mezczyzn przy ktorych mozna uzyc powiedzenia : troche techniki i sie gubisz :)
jeden z przykladow moj ex :))

Og pisze...

Znam kobiety przy których kłoda drewna to demon seksu i skarbnica inwencji seksualnej :)))

Przykład - może lepiej nie ;)

Linka pisze...

jak wy to robicie, że o czymkolwiek napisze to komentarze kończą sie na wojnie damsko-męskiej?:)
Ksymena... współczuję:)

Og pisze...

Prawdę mówiąc sam się nad tym zastanawiam ;P

AGNIESZKA Allstar pisze...

Linus , taka mysl wlasnie przemknela mi dzis gdy czytalam jeszcze raz komentarze na twoim blogu ... Ten facet przynajmniej na mnie zle dziala :PPP wydobywa ze mnie chcec walki :)))) (zart) ale cos w tym jednak jest :)

AGNIESZKA Allstar pisze...

ps: Pani O... moze czas zmienic otoczenie :))))))) do tego dodam , ze nie kazda kloda to kloda czasami drwal jest do ... a ktora kobieta w tych czasach sie poswieca na obtarcie kropli potu z czola nieudacznika :)

AGNIESZKA Allstar pisze...

Pan wybaczy zjadlam jedna literke ma byc oczywiscie Panie O... powyzej :)malized

Og pisze...

Zmieniłem, tak jak Waćpanna :>
btw
Starym zwyczajem ponownie wyszło na to że wina leży po męskiej stronie ^^
Pewnie gdyby świat nosił same nadobne wszystkowiedzące, klątwa miesiączki nigdy nie doszłaby do skutku ;P

PS. Aguś, może słyszałaś takie przysłowie: "Nie ma mężczyzn impotentów. Są tylko leniwe kobiety".
Ale oczywiście rzeczone lenistwo to też wina płci brzydkiej.
No cóż. Przyroda... ;P

AGNIESZKA Allstar pisze...

uuuuuuuuu Panie O... teraz pojechal mi pan po rajstopach jak goracokrwisty ogier :))powinnam dac kontre ? alez oczywiscie , zdaje sobie sprawe , ze na to pan czeka ...
dam odpowiedz na panski komentarz na swoim podworku:)

Linka pisze...

tja, przenieśli się...

AGNIESZKA Allstar pisze...

nie kochanie :))) Mysle ze Pan O... stal sie barzdiej leniwy niz my kobiety :))